Zaszufladkowano w: * Paśniki prywatnie:))

Fotograf też człowiek:)) Marzenia, słodkie nałogi i przyjaciół ma:)

Świątecznie – po naszemu :)

Krótko, treściwie i tylko tutaj, bo żal Waszego czasu na usuwanie Świątecznego spamu z maili.

Tym razem po naszemu – bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.

Wolności – takiej czystej i pięknej, związanej z radością serc oraz przekonaniem, że żyjecie w zgodzie z samymi sobą, a nie tak jak inni od Was oczekują.
Czułości.
Zaskakiwania – na co dzień, nie tylko od święta i to nie koniecznie namacalnymi prezentami, bo chociażby radosny uśmiech na dzień dobry znaczy o wiele więcej.
Miłości, szczęścia, zdrowia – bo to jednak ważne jest i nie na darmo ktoś wymyślił jako życzeniową wyliczankę.
Tego Wam życzymy mili oglądacze i czytacze dziś, jutro i zawsze.

W Paśnikowie pachnąca choinka już stoi – sauté, bo ładna jest jaka jest i szkoda ją przebierać – może po Świętach:) Za to Elliot ma radochę, że kolejna micha z wodą pod drzewkiem, które usilnie mamy zamiar ukorzenić przybyła. Karpia w wannie nie hodujemy, bo najchętniej byśmy wszystkie napotkane uwolnili. Ciacha dla Rodzinki ciasteczkowych potworów upieczone, bo pichcić lubimy i to jedyny świąteczny obowiązek, który w istocie rzeczy jest przyjemnością. Pawcik zrobił wieeeelkie prasowanie baaaaardzo małych rzeczy:) I okna nieumyte mamy, bo nikomu się nie chciało – na ich nie szczęście firanek i zasłon też – już od… 4 (?) lat, bo przez nie nie mielibyśmy cudacznego światła o świcie:D Za to czas mieliśmy, aby Wszystkim Parom zdjęcia oddać, a teraz będziemy filmy zaległe oglądać, i książki już dawno kupione czytać, i być – z sobą/dla siebie, a nie jak to przed Świętami poprzednimi bywało obok – bo nie o ten cały zgiełk, pędzenie i sprzątanie w tych kilku grudniowych dniach chodzi:)

A na koniec coś co nam ostatnio w duszy gra:

Wesołych… dni zawsze:)))

Jesiennych myśli kilka.

No i zaczęło się.
Elikowe nocne wędrówki z podłogi na łóżko w celu służenia naszym stopom za termofor:) Poranne wstawanie z miłym chłodem opatulającym każdy kawałek ciała wynurzający się spod kołdry. Picie herbaty, która o żadnej innej porze roku nie smakuje lepiej – a nam nawet gdy jest gorąco nie smakuje wcale:) Pochłanianie ton grejpfrutów i innych cudownie pachnących cytrusów.
Jesień.
Dla nas czas chwili wytchnienia, wielu dawnych wspomnień, aktualnych przemyśleń oraz snucia szalonych marzeń, czekania na pierwszy śnieg, a później już tylko pragnienie wiosny – w tym roku to wszystko zupełnie inne – niecierpliwe, a z drugiej strony przepełnione błogim spokojem.

Dziś zdjęć nie będzie, lecz fragment pięknego filmu „Odlot”, który rano na fb, któryś z chłopaków z Mocnej Grupy Wodzirejów wstawił.

Polecamy obejrzenie całej animacji – wbrew pozorom baaardzo optymistycznej. Życzymy Wam wszystkim tak pięknej miłości, szaleństwa i determinacji w spełnianiu marzeń:)

OnaOn Studio - KontaktOnaOn Studio - Portfolio

W krainie cienia – czyli Paśnikowo o świcie:))

Nareszcie wschodzące słońce zagląda nam rano do okna, malując ściany tak cudnie, że gdy tylko poczuję promienie na zaspanej twarzy otwieram oczy, wpatruję się w wędrujące cienie, czekam aż sobie pójdą i zasypiam ponownie:) Później Pawcik idzie po świeże pieczywo, robi najlepsze śniadanie na świecie i budzi mnie:) Czy można sobie wyobrazić lepszy początek dnia? Ja nie potrafię:)

Pewnego sobotniego poranka stało się nieco inaczej:) Paweł spał w najlepsze, po nocnym maratonie filmowym z Jarmuschem, a ja ten słodki i rzadki dla mnie widok uwieczniłam:

Paweł Paśnik - fotograf Lublin
Klapnięcie migawki go wybudziło, zrobiliśmy więc spontaniczną domową sesję.
Dla mnie zupełnie wyjątkową ponieważ przedstawia człowieka najbliższego memu sercu.
Człowieka, który od prawie jedenastu lat nieustannie mnie zachwyca, fascynuje i sprawia, że jestem szczęśliwa:)

Paweł Paśnik - fotograf Lublin
Paweł Paśnik - fotograf Lublin
Paweł Paśnik - fotograf Lublin
Paweł Paśnik - fotograf Lublin
Paweł Paśnik - fotograf Lublin
Paweł Paśnik - fotograf Lublin
Paweł Paśnik - fotograf Lublin
Paweł Paśnik - fotograf Lublin

Ps. Za przecinek służył kot Elliott, którego Pawcik nazwał po swojemu ” Pięć i pół kilo szczęścia” :D

OnaOn Studio - KontaktOnaOn Studio - Portfolio